Wyprawka za 1000 zł, a alimenty jak trzy lata temu?

Sprawdź, czy możesz je podwyższyć

Zeszyty, plecak, buty na WF, podręczniki, korepetycje z angielskiego, składka na radę rodziców. Co roku o tej porze konto rodzica świeci pustkami, a alimenty zasądzone dawno temu wciąż wynoszą tyle samo. Jeśli masz wrażenie, że kwota ustalona przez sąd nijak ma się do dzisiejszych kosztów utrzymania dziecka – prawdopodobnie masz rację. I możesz to zmienić.

Alimenty nie są ustalone raz na zawsze

Wielu rodziców żyje w przekonaniu, że wyrok alimentacyjny to coś w rodzaju wyroku skazującego – ostatecznego i niepodważalnego. Nic bardziej mylnego. Przepisy wprost przewidują, że w razie zmiany stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego (art. 138 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Taką „zmianą stosunków” jest między innymi:

  • wzrost kosztów utrzymania i wychowania dziecka (szkoła, korepetycje, zajęcia dodatkowe, leczenie, rosnące ceny),
  • pójście dziecka do przedszkola, szkoły podstawowej, liceum czy na studia,
  • poprawa sytuacji majątkowej lub zarobkowej rodzica zobowiązanego do płacenia alimentów,
  • pogorszenie sytuacji finansowej rodzica, który na co dzień sprawuje opiekę nad dzieckiem.

Innymi słowy: to, że alimenty zasądzono w 2021 czy 2022 roku, samo w sobie jest już argumentem za tym, żeby przyjrzeć się ich wysokości na nowo. Realia ekonomiczne po prostu się zmieniły.

Ile właściwie należą się dziecku?

Kodeks nie podaje sztywnych kwot – i to jest dobra wiadomość, bo działa to w obie strony. Zgodnie z art. 133 i 135 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od:

  • usprawiedliwionych potrzeb dziecka (uprawnionego), oraz
  • zarobkowych i majątkowych możliwości rodzica zobowiązanego do alimentów – nie od tego, ile faktycznie zarabia, ale ile mógłby zarabiać, w pełni wykorzystując swoje kwalifikacje i możliwości.

To drugie kryterium bywa kluczowe. Rodzic, który „akurat” zarabia najniższą krajową, choć ma wykształcenie wyższe i wieloletnie doświadczenie w dobrze płatnym zawodzie, nie może liczyć na to, że sąd potraktuje to jako granicę jego możliwości.

Jak przygotować wniosek, żeby miał sens

Sam fakt, że „ceny poszły w górę”, to za mało. Sąd będzie oczekiwał konkretów. Warto zgromadzić:

  • listę i wysokość faktycznych, comiesięcznych wydatków na dziecko – wyprawka, żywność, ubrania, opłaty szkolne, zajęcia dodatkowe, leczenie, korepetycje,
  • dowody zakupów i opłat (paragony, faktury, potwierdzenia przelewów),
  • informacje o zmianie sytuacji dziecka (np. rozpoczęcie nauki w nowej szkole, diagnoza wymagająca dodatkowej terapii),
  • dane o sytuacji majątkowej drugiego rodzica, jeśli są dostępne (np. zmiana pracy, zakup nieruchomości, nowy samochód).

Pozew o podwyższenie alimentów wnosi się do sądu rejonowego właściwego dla miejsca zamieszkania dziecka (osoby uprawnionej) i – co ważne dla rodzica występującego w imieniu dziecka – jest on zwolniony z opłaty sądowej.

Kiedy warto działać

Nie trzeba czekać na kryzys finansowy, żeby złożyć wniosek. Dobry moment to właśnie teraz – początek roku szkolnego – kiedy koszty utrzymania dziecka wyraźnie i w sposób udokumentowany rosną, a różnica między realnymi wydatkami a wysokością alimentów sprzed lat robi się trudna do zignorowania.

Z drugiej strony – jeśli to Ty płacisz alimenty i Twoja sytuacja majątkowa się pogorszyła (utrata pracy, choroba, pojawienie się kolejnego dziecka na utrzymaniu), ten sam art. 138 K.r.o. daje Ci podstawę, by wnosić o ich obniżenie.

Nie musisz się w tym orientować sam

Sprawy alimentacyjne wydają się proste, dopóki nie trzeba udowodnić przed sądem, że żądana kwota jest zasadna – a druga strona twierdzi coś przeciwnego. Dobrze przygotowany pozew, poparty właściwymi dowodami, realnie zwiększa szansę na korzystne rozstrzygnięcie i skraca całą sprawę.

Jeśli zastanawiasz się, czy w Twojej sytuacji można podwyższyć (lub obniżyć) alimenty, zapraszam do kontaktu – przeanalizuję sprawę i przygotuję pozew gotowy do złożenia w sądzie.